piątek, 19 sierpnia 2016

rozdział 3

         Następnego ranka Hermiona obudziła się o świcie. Nie wiedziała gdzie się znajduje ani co się stało. Rozejrzała się i dopiero dotarło do niej,że znajduje się w skrzydle szpitalnym. Leżała i patrzyła tempo w sufit. Nie wiedziała czemu ale śnił się jej mistrz eliksirów. Ciekawie zaczęłam swój piaty rok- pomyślała. Po paru godzinach bezczynnego leżenia zerknęła na zegarek. Była ósma rano.
-Obudziłaś się kochaniutka w końcu.-Powiedziała Poppy do brązowowłosej.-Jak do wieczora nic się nie wydarzy to jeszcze dziś stąd wyjdziesz.
-Co się właściwie stało? Jak ja tu trafiłam?-Zapytała Hermiona. A pielęgniarka jej rzekła-Zemdlałaś kochaniutka. Przyniósł cię tu profesor Snape.-Powiedziała i gdy podała eliksir wzmacniający dziewczynie to poszła,bo miała swoje obowiązki.
  Jak to możliwe? Dlaczego akurat on? dlaczego nie zajęli się mną przyjaciele? Wiem,że co by się nie działo nie powiem im o tym co się wydarzyło. Nie mogę powiedzieć im,że kocham nietoperza. On jest taki cudowny i opiekuńczy,bo mnie w końcu przyniósł tu a mógł zostawić na pastwę losu.  Myśli Hermiony krążyły wokół Snape'a dopóki do skrzydła po południu nie przyszła Ginny. Od razu przytuliła przyjaciółkę i opowiedziała jej.
-Czaisz Snape dzisiaj nie odjął punktów. Wogóle był jakiś nieobecny.-Ruda powiedziała do Hermiony a ta postanowiła powiedzieć jej wszystko a panna Weasley obiecała że nikomu nie powie tajemnicy brązowookiej. Ginny poczekała z Hermioną do wieczora i obie wyszły ze szpitala i jak szli do wieży Gryffindoru to Hermiona powiedziała,że musi coś załatwić i że zobaczą się później. Dziewczyna poszła do lochów gdzie był gabinet nietoperza. Zapukała do drzwi i weszła gdy usłyszała "Wejść".
-Panna Granger-zaczął Snape lodowatym głosem-Co panią tutaj sprowadza.
-No bo...Bo..-Zaczęła a on patrzył na nią jakby miał powiedzieć,że niech wróci jak będzie wiedziała co powiedzieć-Dziękuje profesorze.
Snape wstał i podszedł do niej. Wsunął za jej ucho jej długie, brązowe, falowane włosy i rzekł jej do ucha-Zrobiłem co musiałem. Cieszę się,że nic ci się nie stało.
Hermiona wpatrywała się w niego z niedowierzaniem,bo sądziła że taki ktoś jak on nie ma uczuć a tu proszę. Mistrz eliksirów pocałował ją w czoło i kazał jej iść do siebie rzucając tylko "dobranoc" gdy była przy drzwiach. Gdy brązowooka wyszła to skierowała się do wieży Gryfonów a gdy tam dotarła to w pokoju wspólnym nie było nikogo. Usiadła na fotelu naprzeciwko kominka i myśląc o swoim profesorze zasnęła. Obudziła się dopiero gdy w pokoju wspólnym zrobił się gwar. Poszła zaliczyć poranną toaletę i gdy ubrała się w świeże ubrania poszła do pokoju wspólnego i czekała aż zejdą Harry, Ron i Ginny aby razem z nimi pójść na śniadanie i nie musiała czekać długo. W wielkiej sali wrzało od rozmów przy stołach Hogwartu. Hermiona mimowolnie zerknęła na stół nauczycielski. Siedzieli tam wszyscy. Snape akurat rozmawiał z Dumbledorem a gdy zobaczył,że gryfonka patrzy na niego posłał jej lodowate spojrzenie. Przez resztę posiłku Hermiona nie popatrzyła się ani na chwilę w tamtą stronę.
-Mionka-zaczęła Ginny-Jak tam sprawa ze starym nietoperzem,bo chyba późno wróciłaś?
-Nic nie było oprócz tego,że pocałował mnie w czoło-Powiedziała a jej usta mimowolnie wywołały uśmiech na ustach piątoklasistki.
Po śniadaniu razem z Harrym i Ronem poszła na obronę przed czarną magią, potem na transmutację,zielarstwo i na koniec zostały dwie godziny eliksirów. Tym razem Snape pozwolił im zająć się swoimi sprawami,bo sam miał dużo rzeczy na głowie i chcąc nie chcąc co chwilę zerkał na Hermionę,która razem z przyjaciółmi zastanawiali się co też stało się ich profesorowi,że nie ma przeciwko aby siedzieli i nic nie robili. Gdy Snape widział,że gryfonka się uśmiecha od razu wyobraża sobie anioła ale po chwili karci sam siebie za takie myślenie,bo w końcu Granger to jego uczennica i wie,że jakby coś się stało między nimi mógłby narobić sobie i jej problemów ale ostatnio jakoś mało go to obchodzi,bo ważne aby ona chociaż była szczęśliwa.
Ona nigdy nie pokocha takiego starego durnia jak ja. Jest młoda, piękna. Nie wiem co się z nią stało ale wyładniała od tamtego roku. Przestań o niej myśleć idioto.
Snape nie wiedział pierwszy raz co ma ze sobą zrobić więc wieczorem gdy siedział samotnie w swoim gabinecie postanowił wypić whiskey aby o niej nie myśleć ale to tylko pogorszyło sprawę.
Hermiona natomiast chwilę posiedziała w pokoju wspólnym razem z przyjaciółmi a potem poszła do swojego dormitorium,które dzieliła z Lavender i Parvati i poszła spać.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

rozdział 2

      Następnego ranka gdy Hermiona wstała to spojrzała na łóżko Ginny ale jej nie było. Gdy się ubrała i uczesała postanowiła zejść do kuchni. Siedzieli tam wszyscy. Na jej widok pani Weasley zrobiła się smutna i spytała-Hermiono co jest? wyglądasz jakbyś całą noc przepłakała.
-Mamo daj jej teraz spokój.-Powiedziała rudowłosa przyjaciółka. Hermiona mimo,że nic nie powiedziała to była wdzięczna Ginny za pomoc,bo pani Weasley nie należy do osób,które łatwo odpuszczają.Przez cały poranek każdy rozmawiał ze sobą oprócz Hermiony,która myślała co ma zrobić ze swoimi uczuciami do Snape'a. Dopiero gdy wybrali się na King's Cross i wszyscy mieli wsiadać do pociągu to brązowowłosa podeszła do mamy rudych przyjaciół i podziękowała jej za wszystko i wtulając się w nią zaczęła płakać. Pani Weasley zaczęła ją uspokoić i dopiero pięć minut przed odjazdem Hermiona wsiadła do pociągu i poszła do wagonu dla prefektów razem z Ronem. Byli już tam pozostali prefekci z Ravenclaw, Slytherin, Huflepuff i teraz dołączył Gryffindor.
-Ej Granger-Zaczął Malfoy ze śmiechem-Co ci się stało? Czyżby Potter cię nie chciał i dlatego ryczałaś?
-Zamknij się Malfoy!-Wrzasnął Ron a do Hermiony-Nie przejmuj się tym idiotą.
Przez pół drogi Hermiona musiała wysłuchiwać głupich docinków ślizgona. Dopiero gdy musieli patrolować resztę pociągu Ron poszedł do wagonu w którym byli Harry, Ginny i Neville. Hermiona wolała być sama więc poszła do pustego wagonu a jej przyjaciółka poszła za nią,bo zobaczyła,że skoro brązowowłosa nie siada z nimi to musi być smutna.
-Mionka co jest?-Zapytała ją rudowłosa gdy usiadły w pustym przedziale-Ostatnio dziwnie się zachowujesz. Martwię się-ciągnęła bo przyjaciółka dalej milczała a z jej brązowych oczu płynęły łzy. Ginny postanowiła ją nie dręczyć i tylko przytuliła przyjaciółkę.Ta położyła głowę na jej kolanach i zasnęła gdy się uspokoiła a wtedy do przedziału przyszli Harry i Ron. Widząc,że Hermiona śpi zapytali Ginny o stan przyjaciółki ale ta nie powiedziała im,bo sama nie wie ale domyśla się,że chodzi o jakiegoś chłopaka. Hermionę obudziła dopiero gdy pociąg zbliżał się do Hogwartu po to aby się przebrały w szaty.
   Gdy byli już przy bramie wejściowej brązowooka nagle zemdlała. Zmartwiona Ginny poprosiła brata by poleciał po pomoc. Harry był szybszy. Chciał iść do McGonagall ale nawinął się Snape.
-Potter a co ty tak lecisz jakby się paliło?-Spytał Severus jak zwykle jadowitym tonem a zielonooki powiedział- Bo...Panie profesorze...Hermiona...Ona zemdłała.
Mistrz eliksirów poszedł a gdy doszedł do bramy zobaczył Ginny,która klnęła na Harry;ego że sprowadził Snape'a a sam nie przyszedł. Severus wygonił dziewczynę i jej brata na wielką salę a sam wziąwszy Hermionę na ręce szedł w stronę skrzydła szpitalnego. Ale ona piękna. Jak anioł.Jej włosy tak pięknie pachnące lilią. Co ty robisz idioto? to twoja uczennica-Snape karcił siebie. Poppy w skrzydle zajęła się Hermioną i oznajmiła że dziewczyna musi zostać w skrzydle szpitalnym do rana. Snape siedział przy niej.
W tym czasie na wielkiej sali uczta dobiegła końca i wszyscy szli za swoim prefektem do danego domu. W wieży Gryffindoru każdy już wiedział że hermiona jest w skrzydle szpitalnym tylko nie wiedzą dlaczego i jak się tam znalazła. Jak tam się znalazła wiedzieli tylko Harry, Ron i Ginny.
-Jak myślicie dlaczego zasłabła?-Spytał zmartwiony Harry
-Może dlatego że...a właściwie widzieliście by Hermiona wogóle coś jadła?-Spytał Ron
-Nie widziałam. Jutro z rana do niej pójdę,bo nie chce trafić na Snape'a żeby odjął nam punkty których i tak jeszcze nie mamy.-Powiedziała do nich Giiny a gdy wspomniała o postrachu szkoły spojrzała na Harry'ego ze złością za to że sprowadził akurat go.
  Tymczasem Snape już siedząc u siebie w komnatach myślał o młodej gryfonce i zastanawiał się co to miało być.On nie jest ani przyjazny ani nikt mu się nie podoba,bo on nie ma serca a jednak panna Granger coś miała w sobie i on już wiedział że to nie będzie dla niego łatwy rok skoro już z początku takie coś się dzieje.
-Obym się mylił.
Nawet sam mistrz eliksirów się nie spodziewa,że wcale się nie mylił ale co będzie dalej czas pokaże....

niedziela, 14 sierpnia 2016

Rozdział 1

          Był piękny sierpniowy dzień Cała rodzina Weasley'ów oprócz Percy'ego razem z Harrym Potterem i Hermioną Granger,którzy zostali zaproszeni do Nory na miesiąc wakacji siedzieli teraz w sadzie. Ron, jego siostra, czarnowłosy i bracia bliźniacy grali w quiditcha, Państwo Weasley oraz Bil i Charlie gadali na temat spraw związanych z zakonem,który został założony po tym co wydarzyło się na turnieju trójmagicznym a Hermiona siedziała na kocu koło drzewa i pisała coś w swoim pamiętniku, który chroniony jest zaklęciami aby nikt oprócz niej niee mógł go przeczytać. Od powrotu do Hogwartu ją, zielonookiego wybrańca i czworo rodzeństwa Weasley'ów dzieliły tylko da dni. Brązowowłosa chciała by piąty rok w Hogwarcie był udany.
       Następnego dnia a właściwie wieczoru czworo przyjaciół siedziało w pokoju Rona i gadali o ważnych dla nich sprawach gdy niespodziewanie pojawiła się Molly aby powiadomić że za niedługo mają iść spać i przypomnieć im że w tym roku w Hogwarcie są sumy i niech postarają się napisać jak najlepiej. Gdy wyszła Ron przemówił-Wiecie czego najbardziej nienawidzę w szkole? tego że musimy się uczyć, pisać testy i znosić tego starego, głupiego, tłustowłosego idiotę Snape'a
-Ron!!!-Krzyknęła Hermiona-To nasz nauczyciel.Nie masz prawa go oceniać...-Hermiona dalej gadała o złym zachowaniu Rona a gdy skończyła zielonooki zapytał-Co ty go tak bronisz Miona? Zapomniałaś że był i być może jest śmierciożercą?
-Harry ja nie zapomniałam ale Dumbledore mu wybaczył więc my też powinniśmy skoro nasz dyrektor mu ufa.
-A może ty się w nim zakochałaś co Hermiono?-Zapytała ją Ginny tak cicho aby chłopcy tego nie usłyszeli. Hermiona nic jej nie odpowiedziała ponieważ jej przyjaciółka miała rację. Od jakiegoś momentu w czwartej klasie podziwiała mistrza eliksirów ale nie powiedziała o tym swoim przyjaciołom którzy mogli by jej nie zrozumieć. Po dłuższej chwili powiedziała.- Nie Ginny. Nigdy w życiu-czuła się źle okłamując przyjaciółkę- A teraz wybaczcie idę spać. Dobranoc- Brązowowłosa wyszła a minę miała taką jakby jej ktoś powiedział coś naprawdę obraźliwego.
-O co chodziHermionie? Coś ty jej powiedziała?- Zapytał Ron wytrzeszczając do siostry zęby
-Nie twój interes. A teraz też idę spać.-Rudowłosa wyszła a Harry i Ron przez chwilę się zastanawiali o co chodzi dziewczynom ale po dłuższej chwili usnęli. W tym czasie w pokoju Ginny brązowooka leżała i myślała jaka by była reakcja chłopaków i przyjaciółki gdyby im powiedziała ale po paru godzinach myślenia nad tym postanowiła im nie powiedzieć bo nie dałaby rady. Zasnęła z oczami pełnymi łez.

sobota, 13 sierpnia 2016

Wstęp

  Witajcie. Jest to drugi blog z opowiadaniami. Mój pierwszy jest pod linkiem: opowiadania-zakochani.blogspot.com 
Mam nadzieję,że ten blog wam się spodoba gdyż wiem że dużo osób lubi wymyślone opowiadania paringowane. Wiem że dużo już jest blogów na temat Harry'ego Pottera ale mam nadzieję że spodoba wam się również mój. 
Pierwsze opowiadanie wstawie jutro gdyż dopiero skończyłam pisać go w zeszycie. Powiem tyle że będzie on o SevMione.