Następnego ranka gdy Hermiona wstała to spojrzała na łóżko Ginny ale jej nie było. Gdy się ubrała i uczesała postanowiła zejść do kuchni. Siedzieli tam wszyscy. Na jej widok pani Weasley zrobiła się smutna i spytała-Hermiono co jest? wyglądasz jakbyś całą noc przepłakała.
-Mamo daj jej teraz spokój.-Powiedziała rudowłosa przyjaciółka. Hermiona mimo,że nic nie powiedziała to była wdzięczna Ginny za pomoc,bo pani Weasley nie należy do osób,które łatwo odpuszczają.Przez cały poranek każdy rozmawiał ze sobą oprócz Hermiony,która myślała co ma zrobić ze swoimi uczuciami do Snape'a. Dopiero gdy wybrali się na King's Cross i wszyscy mieli wsiadać do pociągu to brązowowłosa podeszła do mamy rudych przyjaciół i podziękowała jej za wszystko i wtulając się w nią zaczęła płakać. Pani Weasley zaczęła ją uspokoić i dopiero pięć minut przed odjazdem Hermiona wsiadła do pociągu i poszła do wagonu dla prefektów razem z Ronem. Byli już tam pozostali prefekci z Ravenclaw, Slytherin, Huflepuff i teraz dołączył Gryffindor.
-Ej Granger-Zaczął Malfoy ze śmiechem-Co ci się stało? Czyżby Potter cię nie chciał i dlatego ryczałaś?
-Zamknij się Malfoy!-Wrzasnął Ron a do Hermiony-Nie przejmuj się tym idiotą.
Przez pół drogi Hermiona musiała wysłuchiwać głupich docinków ślizgona. Dopiero gdy musieli patrolować resztę pociągu Ron poszedł do wagonu w którym byli Harry, Ginny i Neville. Hermiona wolała być sama więc poszła do pustego wagonu a jej przyjaciółka poszła za nią,bo zobaczyła,że skoro brązowowłosa nie siada z nimi to musi być smutna.
-Mionka co jest?-Zapytała ją rudowłosa gdy usiadły w pustym przedziale-Ostatnio dziwnie się zachowujesz. Martwię się-ciągnęła bo przyjaciółka dalej milczała a z jej brązowych oczu płynęły łzy. Ginny postanowiła ją nie dręczyć i tylko przytuliła przyjaciółkę.Ta położyła głowę na jej kolanach i zasnęła gdy się uspokoiła a wtedy do przedziału przyszli Harry i Ron. Widząc,że Hermiona śpi zapytali Ginny o stan przyjaciółki ale ta nie powiedziała im,bo sama nie wie ale domyśla się,że chodzi o jakiegoś chłopaka. Hermionę obudziła dopiero gdy pociąg zbliżał się do Hogwartu po to aby się przebrały w szaty.
Gdy byli już przy bramie wejściowej brązowooka nagle zemdlała. Zmartwiona Ginny poprosiła brata by poleciał po pomoc. Harry był szybszy. Chciał iść do McGonagall ale nawinął się Snape.
-Potter a co ty tak lecisz jakby się paliło?-Spytał Severus jak zwykle jadowitym tonem a zielonooki powiedział- Bo...Panie profesorze...Hermiona...Ona zemdłała.
Mistrz eliksirów poszedł a gdy doszedł do bramy zobaczył Ginny,która klnęła na Harry;ego że sprowadził Snape'a a sam nie przyszedł. Severus wygonił dziewczynę i jej brata na wielką salę a sam wziąwszy Hermionę na ręce szedł w stronę skrzydła szpitalnego. Ale ona piękna. Jak anioł.Jej włosy tak pięknie pachnące lilią. Co ty robisz idioto? to twoja uczennica-Snape karcił siebie. Poppy w skrzydle zajęła się Hermioną i oznajmiła że dziewczyna musi zostać w skrzydle szpitalnym do rana. Snape siedział przy niej.
W tym czasie na wielkiej sali uczta dobiegła końca i wszyscy szli za swoim prefektem do danego domu. W wieży Gryffindoru każdy już wiedział że hermiona jest w skrzydle szpitalnym tylko nie wiedzą dlaczego i jak się tam znalazła. Jak tam się znalazła wiedzieli tylko Harry, Ron i Ginny.
-Jak myślicie dlaczego zasłabła?-Spytał zmartwiony Harry
-Może dlatego że...a właściwie widzieliście by Hermiona wogóle coś jadła?-Spytał Ron
-Nie widziałam. Jutro z rana do niej pójdę,bo nie chce trafić na Snape'a żeby odjął nam punkty których i tak jeszcze nie mamy.-Powiedziała do nich Giiny a gdy wspomniała o postrachu szkoły spojrzała na Harry'ego ze złością za to że sprowadził akurat go.
Tymczasem Snape już siedząc u siebie w komnatach myślał o młodej gryfonce i zastanawiał się co to miało być.On nie jest ani przyjazny ani nikt mu się nie podoba,bo on nie ma serca a jednak panna Granger coś miała w sobie i on już wiedział że to nie będzie dla niego łatwy rok skoro już z początku takie coś się dzieje.
-Obym się mylił.
Nawet sam mistrz eliksirów się nie spodziewa,że wcale się nie mylił ale co będzie dalej czas pokaże....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz