Następnego ranka Hermiona obudziła się o świcie. Nie wiedziała gdzie się znajduje ani co się stało. Rozejrzała się i dopiero dotarło do niej,że znajduje się w skrzydle szpitalnym. Leżała i patrzyła tempo w sufit. Nie wiedziała czemu ale śnił się jej mistrz eliksirów. Ciekawie zaczęłam swój piaty rok- pomyślała. Po paru godzinach bezczynnego leżenia zerknęła na zegarek. Była ósma rano.
-Obudziłaś się kochaniutka w końcu.-Powiedziała Poppy do brązowowłosej.-Jak do wieczora nic się nie wydarzy to jeszcze dziś stąd wyjdziesz.
-Co się właściwie stało? Jak ja tu trafiłam?-Zapytała Hermiona. A pielęgniarka jej rzekła-Zemdlałaś kochaniutka. Przyniósł cię tu profesor Snape.-Powiedziała i gdy podała eliksir wzmacniający dziewczynie to poszła,bo miała swoje obowiązki.
Jak to możliwe? Dlaczego akurat on? dlaczego nie zajęli się mną przyjaciele? Wiem,że co by się nie działo nie powiem im o tym co się wydarzyło. Nie mogę powiedzieć im,że kocham nietoperza. On jest taki cudowny i opiekuńczy,bo mnie w końcu przyniósł tu a mógł zostawić na pastwę losu. Myśli Hermiony krążyły wokół Snape'a dopóki do skrzydła po południu nie przyszła Ginny. Od razu przytuliła przyjaciółkę i opowiedziała jej.
-Czaisz Snape dzisiaj nie odjął punktów. Wogóle był jakiś nieobecny.-Ruda powiedziała do Hermiony a ta postanowiła powiedzieć jej wszystko a panna Weasley obiecała że nikomu nie powie tajemnicy brązowookiej. Ginny poczekała z Hermioną do wieczora i obie wyszły ze szpitala i jak szli do wieży Gryffindoru to Hermiona powiedziała,że musi coś załatwić i że zobaczą się później. Dziewczyna poszła do lochów gdzie był gabinet nietoperza. Zapukała do drzwi i weszła gdy usłyszała "Wejść".
-Panna Granger-zaczął Snape lodowatym głosem-Co panią tutaj sprowadza.
-No bo...Bo..-Zaczęła a on patrzył na nią jakby miał powiedzieć,że niech wróci jak będzie wiedziała co powiedzieć-Dziękuje profesorze.
Snape wstał i podszedł do niej. Wsunął za jej ucho jej długie, brązowe, falowane włosy i rzekł jej do ucha-Zrobiłem co musiałem. Cieszę się,że nic ci się nie stało.
Hermiona wpatrywała się w niego z niedowierzaniem,bo sądziła że taki ktoś jak on nie ma uczuć a tu proszę. Mistrz eliksirów pocałował ją w czoło i kazał jej iść do siebie rzucając tylko "dobranoc" gdy była przy drzwiach. Gdy brązowooka wyszła to skierowała się do wieży Gryfonów a gdy tam dotarła to w pokoju wspólnym nie było nikogo. Usiadła na fotelu naprzeciwko kominka i myśląc o swoim profesorze zasnęła. Obudziła się dopiero gdy w pokoju wspólnym zrobił się gwar. Poszła zaliczyć poranną toaletę i gdy ubrała się w świeże ubrania poszła do pokoju wspólnego i czekała aż zejdą Harry, Ron i Ginny aby razem z nimi pójść na śniadanie i nie musiała czekać długo. W wielkiej sali wrzało od rozmów przy stołach Hogwartu. Hermiona mimowolnie zerknęła na stół nauczycielski. Siedzieli tam wszyscy. Snape akurat rozmawiał z Dumbledorem a gdy zobaczył,że gryfonka patrzy na niego posłał jej lodowate spojrzenie. Przez resztę posiłku Hermiona nie popatrzyła się ani na chwilę w tamtą stronę.
-Mionka-zaczęła Ginny-Jak tam sprawa ze starym nietoperzem,bo chyba późno wróciłaś?
-Nic nie było oprócz tego,że pocałował mnie w czoło-Powiedziała a jej usta mimowolnie wywołały uśmiech na ustach piątoklasistki.
Po śniadaniu razem z Harrym i Ronem poszła na obronę przed czarną magią, potem na transmutację,zielarstwo i na koniec zostały dwie godziny eliksirów. Tym razem Snape pozwolił im zająć się swoimi sprawami,bo sam miał dużo rzeczy na głowie i chcąc nie chcąc co chwilę zerkał na Hermionę,która razem z przyjaciółmi zastanawiali się co też stało się ich profesorowi,że nie ma przeciwko aby siedzieli i nic nie robili. Gdy Snape widział,że gryfonka się uśmiecha od razu wyobraża sobie anioła ale po chwili karci sam siebie za takie myślenie,bo w końcu Granger to jego uczennica i wie,że jakby coś się stało między nimi mógłby narobić sobie i jej problemów ale ostatnio jakoś mało go to obchodzi,bo ważne aby ona chociaż była szczęśliwa.
Ona nigdy nie pokocha takiego starego durnia jak ja. Jest młoda, piękna. Nie wiem co się z nią stało ale wyładniała od tamtego roku. Przestań o niej myśleć idioto.
Snape nie wiedział pierwszy raz co ma ze sobą zrobić więc wieczorem gdy siedział samotnie w swoim gabinecie postanowił wypić whiskey aby o niej nie myśleć ale to tylko pogorszyło sprawę.
Hermiona natomiast chwilę posiedziała w pokoju wspólnym razem z przyjaciółmi a potem poszła do swojego dormitorium,które dzieliła z Lavender i Parvati i poszła spać.
Mega jest to opowiadanie
OdpowiedzUsuńW wolnej chwili zapraszam wirtualniewalniety.blogspot.com
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńZawsze marzyłem, aby przeczytać hisotorie, w której Hermiona będzie zainteresowana Snape'em. Moje marzenie się właśnie spełniło! Pisz dalej, bardzo fajnie się czyta i oczywiście wątek genialny. Pozdro ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowe sevmione :)
OdpowiedzUsuńhttps://proces-fanfic.blogspot.com/?m=1